Bądź uważny na swoje myśli – trzy wymiary rozproszenia uwagi

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Uczestnicząc w kursie mindfulness i praktykując uważność miałam okazję przyjrzeć się bliżej swojemu umysłowi. Zauważyć, jak dużo się w nim dzieje. Obserwować jego naturalną tendencję do błądzenia i bycia niespokojnym.

Niezbitym faktem jest, że procesami myślowymi rządzą silne nawyki. Kontrola tego bez pewnych umiejętności jest bardzo trudna. Myśli pojawiają się samoistnie, automatycznie. Można by powiedzieć, że umysł zachowuje się tak, jak sam chce, a nie tak, jak my chcielibyśmy żeby się zachowywał. Mimowolnie pojawiający się strumień myśli pochłania ogromną część naszej uwagi, a przez to nie jesteśmy uważni na inne przestrzenie: nasze emocje, ciało, czy to co dzieje się wokół nas. Zamykamy nasze narządy zmysłu, na czyste odbieranie rzeczywistości.  Przez to właśnie jesteśmy nieuważni i nie dostrzegamy chwili obecnej. Taki stan przynosi poczucie zagubienia, bo zamiast być w chwili obecnej rozpamiętujemy przeszłość lub wybiegamy myślami w przyszłość. 

Stwierdzenie, że rozproszenie jest największym wyzwaniem dla uważności potwierdziło się w moim doświadczeniu. To, że angażowanie się w myśli bardzo utrudnia mi bycie tu i teraz, jest niezaprzeczalnym faktem. Czy Wy też doświadczacie tego, że to, co automatycznie pojawia się w Waszym umyśle odciąga uwagę od tego, co moglibyście doświadczać w chwili obecnej? Jeśli tak, to witajcie w klubie. Kiedy zauważyłam, że to oddala mnie od postawy otwartości i nieoceniającej akceptacji. Kiedy uświadomiłam sobie, że myśli sprawiają, że oceniam, osądzam i przyklejam wszystkiemu etykietki. A do tego chcę zmieniać, poprawiać, dostosowywać świat do swoich wyobrażeń. Przyszła do mnie świadomość, że myśli oddalają mnie od naturalnego, intuicyjnego stanu obecności prowadzącego do świadomego życia. Przeszkadzają w byciu prawdziwą i wrażliwą. Sprawiają, że staram się być inna niż jestem. Chcę sprostać wyobrażeniom o tym, jaka wydaje mi się, że powinnam być. A tak naprawdę wcale nie jestem. Odkryłam, że poświęcam zbyt dużo czasu na zagłębianie się w nurt myśli i nie chcę żeby to zabierało mi poczucie satysfakcji z życia i doświadczanie tego co naprawdę ważne.

Poznajcie trzy wymiary rozproszenia: przyszłość, przeszłość i teraźniejszość. Świadomość ich istnienia ułatwiła mi bycie uważną na to gdzie dryfuje moja uważność w danej chwili i wracanie do doświadczania chwili obecnej takiej jaka jest.

Po czym możemy poznać, że nasz umysł dryfuje do przyszłości? Część z myśli dotyczących przyszłości jest bardzo praktyczna i konieczna. Należą do nich m.in. planowanie następnego dnia, podejmowanie decyzji jak coś zrobimy, czy rozwiążemy. Tym niemniej duża część myślenia o przyszłości jest niepotrzebna i nic nie wprowadza do naszego życia. Pojawiają się różne myśli dotyczące wydarzeń, ludzi, tego co chcielibyśmy robić, co powiedzieć w jakiejś przyszłej sytuacji, jak miałoby wyglądać jakieś spotkanie. Często są one oderwane od rzeczywistości, nic nie znaczące i  nierealne. Co więcej zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z ich obecności bo wynikają z nawykowej skłonności naszego umysłu. Dzięki treningowi uważności możemy zacząć to zauważać. Gdy myślimy o przyszłości zdarza się, że wyobrażamy sobie, że coś idzie nie po naszej myśli. To powoduje, że skupiamy na tym uwagę, a to z kolei przynosi cierpienie. Czasem takie rozmyślanie o przyszłości i lęk przed tym co będzie prowadzi do nie podejmowania działań. Boimy się, że cos pójdzie nie tak. Hamuje nas to przed zmianą na lepsze, rozwojem naszego własnego potencjału. Boimy się porażki. Nie realizujemy się, nie czujemy spełnienia. Boimy się zaryzykować choć czujemy, że tego potrzebujemy. Jedną z przyczyn podążania uwagi do przyszłości jest nawykowa tendencji umysłu do zajmowania się rzeczami trudnymi. Druga to towarzyszący nam stan niepokoju i niepewności, do którego się być może przyzwyczailiśmy. Chcąc uciec od tego niewygodnego stanu umysłu, dryfujemy w jakąś formę planowania czy fantazjowania. Przynoszą nam wygodniejszy i przyjemniejszy stan bycia, a czasem namiastkę większego poczucia bezpieczeństwa. Innym powodem są nasze oczekiwania. Myślimy o tym samym w kółko i spodziewamy się innego rezultatu. Co w tym zgubnego? A to, że tracimy przez to: uważność, skupienie, marnujemy energię bo wkładamy ją w nawyk myślenia lub ucieczkę w fantazjowanie – energia podąża za skupieniem, tracimy czas i osłabiamy umysł. 

Innym wymiarem rozproszenia jest to, że wielokrotnie w ciągu dnia wracamy do wydarzeń z przeszłości i roztrząsamy je. Przeżywamy ponownie uczucia i emocje im towarzyszące: czasem radość ale częściej smutek i przykrość. Znów odzywa się naturalna tendencja umysłu i ciągnie nas w stronę cierpienia. Jest jeszcze bardziej bolesne, jeśli mamy za sobą coś bolesnego z czym się nie pogodziliśmy lub sprawy, które nie zostały rozwiązane. Próbujemy je w myślach naprawiać, usprawiedliwiać, zrozumieć, rozwiązać. Nie zdajemy sobie przy tym sprawy, że przez to na nowo cierpimy, unieszczęśliwiamy się i jesteśmy niezadowoleni i smutni. Wzmacniamy negatywne emocje i litowanie się nad sobą. Robimy to nawykowo, a rozpamiętywanie niczego nie rozwiązuje. Część z nas odwrotnie – rozpamiętuje szczęśliwe wspomnienia bo czuje się wtedy lepiej. Tylko jeśli jest to częste i nawykowe to znów odciąga nas od rzeczywistości. Dalej uciekamy od tego co tu i teraz. Oddajemy moc i życiowa siłę.

Trzeci wymiar rozproszenia to myślenie w teraźniejszości, nie związane z byciem obecnym w danej chwili. Często zamiast bycia w chwili obecnej  fantazjujemy na jawie. Rozproszenie to przybiera różne formy. Zależą one od naszego nastroju, typu osobowości, obecnej sytuacji życiowej, itp. Najczęściej rozpraszające myślenie w teraźniejszości to branie na tapetę problemów i wydarzeń oraz spędzanie czasu na analizowaniu. Typ analityczny analizuje wszystko: dlaczego czuje się tak jak się czuje, dlaczego ktoś zachował się tak, a nie inaczej wobec niego, co wywołało dany stan. Lista tematów jest nieskończona. W wyniku negatywnych doświadczeń z przeszłości osądzamy teraźniejszość przez pryzmat czegoś co w tym momencie już nieistotne. Nasza osobista interpretacja powoduje, że mamy wypaczony obraz rzeczywistości. Myślenie wymyka się spod kontroli, przejmuje dowodzenie.

Umysł jest wspaniałym narzędziem jeśli się nim odpowiednio posługujemy. Kiedy nie potrafimy go opanować i kontrolować, wówczas nie używamy go tylko pozwalamy, żeby to on nas używał. Często nie zauważamy, że cały czas w naszej głowie przewijają się myśli, oceny, opinie a to powoduje, że nie jesteśmy obecni tu i teraz. Utożsamiamy się z myślami i zapominamy, że mamy możliwość poddawania ich w wątpliwość – nie utożsamiania się z nimi, czy nie zatapiania się w nie. Myśli prowadzą do tego, że jesteśmy rozproszeni lub zamartwiamy się. Kiedy wierzymy, że jesteśmy swoim umysłem i utożsamiamy się ze wszystkimi myślami mamy do czynienia ze stanem, w którym umysł przejął kontrolę nad nami. Zyskując umiejętność obserwowania strumienia myśli możemy nauczyć się go kontrolować. Ważne jest, żeby zauważać kiedy umysł błądzi i uwolnić się od tego błądzenia. Łatwiejsze staje się wówczas osiągnięcie spokoju umysłu i radzenie sobie z niepokojącymi myślami. Możemy nauczyć się wybierać na czym skupiamy uwagę i w ten sposób poprawi się nasza umiejętność koncentracji uwagi.  Powrót z rozproszenia czy zamartwienia pozwala na bycie tu i teraz oraz zauważanie, że jesteśmy bezpieczni i tak naprawdę nic nam nie zagraża. Myśli i obrazy nie związane z rzeczywistością budują lęk i niepokój oraz inne trudne emocje. Im bardziej nasze umysły będą spokojne tym łatwiej będzie nam myśleć kreatywnie i znajdować racjonalne rozwiązania. Damy dojść do głosu naszemu mądremu umysłowi, nie będziemy działać pod wpływem emocji. Nasza pamięć się poprawi. Będziemy bardziej obecni w danej chwili, a to pomoże w jej doświadczaniu. Przestaniemy oczekiwać, że coś konkretnego się wydarzy nieustannie myśleć o tym. Sprawi to, że będziemy kierować świadomą i życzliwą uwagę do tego co dzieje się wokół nas w chwili obecnej.

Trening uważności daje nam możliwość zauważenia co się dzieje w naszym umyśle i obserwacji jaką rolę spełnia to w naszym życiu.

Zdajmy sobie sprawę z tego, że te trzy poziomy rozproszenia istnieją. Wynika to z natury naszego umysłu. Świadomość tych automatyzmów prowadzi do akceptacji tej skłonności. Zdajemy sobie sprawę, że to jest w porządku i nic w tym złego bo to naturalne, że cały czas coś się pojawia się w naszej głowie. Często są to przejawy mimowolnych procesów myślowych. Możemy je zatrzymać dzięki narzędziom i technikom, których uczymy się w trakcie treningu uważności. Umiejętność zatrzymywania możemy stosować dopiero wtedy gdy zdamy sobie sprawę z tego, że mimowolne i automatyczne procesy myślowe istnieją. Kluczowa jest dla nas świadomość, że jest to naturalna skłonność umysłu, którą wszyscy mamy, która prowadzi to do utraty uważności i tego, że nie jesteśmy obecni. W kolejnym artykule napiszę o uważnych technikach uspokajania umysłu. Przybliżę  to, w jaki sposób dzięki praktyce uważności uczymy się odbierać moc negatywnym nawykom myślowym i wzmacniać naszą zdolność bycia świadomym chwili obecnej. Jak spojrzenie z pozycji obserwatora sprawia, że stajemy się świadomi myśli, ale nie utożsamiamy się z umysłem. Wtedy najbardziej nawet uporczywa myśl traci władzę nade mną i ustępuje.

Poprzez trening uważności możemy uwolnić się od naszego umysłu. Możemy nauczyć się wsłuchiwać w nasz wewnętrzny głos, odwoływać do mądrego umysłu (kliknij tu). Zauważamy nasze powtarzające się schematy myślowe przewijające się w naszej głowie od lat niczym zdarta płyta. Zauważamy, jak ograniczają nas w wielu przestrzeniach: pracy, miłości, radości z życia, kreacji, spokoju wewnętrznego. Nie pozwalają działać w zgodzie ze sobą samym. Ważne jest słuchanie i obserwowanie wewnętrznego głosu z dystansu, przy zachowaniu bezstronności. Każde osądzanie to przyzwolenie, żeby myśli nami rządziły. Życzliwość dla siebie, traktowanie siebie jak najlepszego przyjaciela. 

Magdalena Woźniak

Jestem nauczycielem Mindfulness w podejściu MBLC (Mindfulness Based Living Course).

Uważność praktykuję od wielu lat. Każdy dzień zaczynam od medytacji i doświadczam płynących z tego korzyści. Obserwując pozytywny wpływ na podniesienie komfortu i jakości mojego życia, zdecydowałam dzielić się z innymi tą cenną i skuteczną metodą jako nauczyciel Mindfulness.


Marzę o upowszechnianiu metody Mindfulness w Polsce i chcę to realizować poprzez dzielenie się własnymi doświadczeniami, wspieranie i inspirowanie innych do odkrywania dobrodziejstw płynących z uważnego życia