Sekret praktyki uważności. Jak rozpoznając naturę umysłu możemy nauczyć się go uspokajać.

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

W naszym umyśle obecny jest silny nawyk, który automatycznie ściąga nas w myślenie. Pisałam o tym w moich poprzednich artykułach. Bardzo trudno jest uspokoić nasz umysł bo cały czas jest pełen myśli. Przez to właśnie jesteśmy nieuważni i nie dostrzegamy chwili obecnej. Czasem przynosi to poczucie zagubienia, bo zamiast być w chwili obecnej rozpamiętujemy przeszłość lub wybiegamy myślami w przyszłość.

W trakcie kursu uważności bazujemy na ćwiczeniach (medytacjach), dzięki którym możemy obserwować nasz umysł. Dzięki nim możemy w bezpośredni sposób doświadczyć zjawiska niespokojnego umysłu. Siedząc i nic nie robiąc, nie próbując nawet medytować, próbując być tu i teraz możemy obserwować naturalną tendencję naszego umysłu do błądzenia. Kiedy pozwolimy sobie podejść do tego z ciekawością, otwartością i bez wysilania się, żeby coś zmieniać możemy doświadczyć tego głębiej. Pozwalając sobie spocząć i po prostu być tu i teraz mamy możliwość poznania natury swojego umysłu.

Nawet teraz kiedy mam już większe doświadczenie nie jest to dla mnie łatwe. Mimo, że niejednokrotnie siadam z zamiarem nic nie robienia mój umysł robi swoje. Co chwila obserwuje, że moja uwaga ulega rozproszeniu. Spokój jest tylko przez chwilę, bardzo krótko. Myślenie pojawia się samo. Umysł zachowuje się tak jak chce i potrzeba czasu, żeby nabyć umiejętności do kontrolowania go. W trakcie kursu uważności, w grupie mogłam zdać sobie sprawę, że wszyscy tak mamy i że to jest w porządku. Podejmowałam zamiar zrobienia jednej rzeczy, a umysł robił inną. Pół biedy jeśli myśli i emocje, na których się skupiałam były miłe i pozytywne. Zdarzało się to jednak dużo rzadziej, niż przyciąganie tych bardziej trudnych i problematycznych tematów. Trudno nam skupić się na nauce lub pracy, kiedy to okazuje się być mniej interesujące niż przewijający się automatycznie w naszym umyśle bez naszego udziału strumień myśli. Zabiera to nam również radość z przeżywania chwili obecnej i czerpanie w pełni z tego, co tu i teraz.

Ciało ma inaczej. Kiedy chcemy się zrelaksować i rozluźnić możemy usiąść czy położyć się wygodnie, a ciało zaprzestaje aktywności. Z umysłem nie jest to takie proste. Czy możemy coś z tym zrobić? Tak. Umysł oprócz tego, że jest skłonny do błądzenia ma również naturalną zdolność do uspokajania się. Możemy to zjawisko przyrównać do spokojnej tafli wody gdy jej się nie porusza. Umiejętność ta jest jednak ukryta i trzeba do niej sięgnąć. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że od nowa musiałam się jej nauczyć. Szczególnie trudne jest to w obecnych czasach, kiedy żyjemy w świecie pełnym rozpraszaczy. Odpowiedź na tę bolączkę naszych czasów przynosi uważność. Nauczenie się bycia tu i teraz poprzez doświadczanie chwili obecnej z otwartością i nieoceniającą akceptacją bez oczekiwań. Poprzez przyjmowanie wszystkiego takim, jakie jest. Poprzez kontakt z samym sobą i z tym co w przestrzeni wokół nas w danej chwili. Bez chęci zmiany, wypierania czy pozbycia się tego co trudne czy niewygodne.  Pozostając prawdziwym i nie starając się być kimś innym niż jesteśmy. Z naszymi ludzkimi niedoskonałościami i bez dążenia do ideału, co z góry skazane jest na porażkę.

Prostym sposobem może być praktyka (medytacja) uspokajania umysłu. Polega na porzuceniu na trochę naszych myśli i wprowadzeniu konkretnego elementu skupienia. Wykorzystujemy w tym celu dźwięk, wrażenia z ciała, oddech. Nazywamy ten alternatywny punkt skupiania uwagi podporą. Kiedy nasza uwaga ma inny punkt zaczepienia niż automatycznie pojawiające się myśli, wtedy zaczyna skupiać się na nim (spoczywać). Skupiając się na podporze w trakcie medytacji uważności uczymy się wracać do chwili obecnej. To spoczywanie pozwala umysłowi uspokoić się. Z własnego doświadczenia wiem, że nie będzie trwać to zbyt długo. Znając naturę umysłu wiem, że myśli w sposób niezależny ode mnie cały czas będą się pojawiać. Ponieważ jest to silny nawyk, moją uwagę ciągnie do podążania za nimi. Od kiedy jestem tego świadoma mogę  przekierować ją i zakotwiczyć na wybranej na daną medytację podporze np. na oddechu, który zawsze mam pod ręką. 

Codzienne medytacje sprawiły, że z czasem stałam się bardziej uważna na to kiedy i dokąd dryfują moje myśli. Kiedy tylko to zauważam podczas praktyki przenoszę uwagę na podporę. Obecnie rezultaty medytacji mogę odczuwać w życiu codziennym. Coraz częściej w ciągu dnia zauważam, kiedy moja uwaga zaczyna angażować się w myśli. Nie chcę ich wypierać, tłumić czy udawać, że ich nie ma. Zdaję sobie sprawę, że pozostają obecne. Pozwalam im się pojawiać, istnieć i odchodzić w swoim własnym tempie. Nauczyłam się obserwować je z dystansu jak chmury płynące po niebie. Staram nie skupiać się na rozproszeniu. Czasem próbuje nazwać to rozproszenie np.: pojawiło się planowanie, rozpamiętywanie przeszłości, fantazjowanie. Nie wkładam już energii w rozproszenie. Zauważam, że się pojawia i przenoszę uwagę na to co dzieje się w chwili obecnej. Nie przejmujcie się, kiedy na początku drogi rozwoju uważności zauważacie mały procent rozkojarzeń. Wraz z postępem praktyki to się zwiększa. Może nawet pojawić się wrażenie jakby wszystko się pogarszało. Przyjdzie czas kiedy będzie się wydawało, że macie więcej myśli niż na początku. Nie przejmujcie się i nie poddawajcie bo jest to złudzenie. Zawsze było ich tyle, tylko tego dotąd  nie zauważaliście. Po prostu staliście się bardziej uważni niż dotąd. To co mogło wydawać się spokojnym umysłem nagle okazuje się być wzburzonym oceanem. To oznaka poprawy. Ja też tak miałam i nadal miewam. Tylko, że wcześniej bezwiednie dawałam się w to wciągać. Teraz mam nad tym coraz większą kontrolę. Codzienne medytacje pozwalają zrelaksować się mojemu umysłowi. Są treningiem, który daje mi możliwość obserwowania co się dzieje w nim dzieje. To z kolei pozwala mi na delikatne wracanie np. oddechu. 

Na co dzień w chwilach, kiedy zauważam, że umysł błądzi potrafię uwolnić się od tego błądzenia. Wypracowałam wewnętrzny wyłącznik, którego używam kiedy zauważam, że za bardzo angażuje się w myśli, które właściwie wcale mnie nie obchodzą. Przydaje się to np. podczas rozmowy, w chwili zasypiania, czytania książki, nauki, pracy, słuchania audiobooka. Skupienie na tych czynnościach zakłóca pojawianie się mimowolnych procesów myślowych. Ty również możesz nauczyć się nie angażowania się w nie. Możesz nauczyć się zatrzymywać i przenosić uwagę na, to co w tej chwili jest dla Ciebie ważne. Warunek jest jeden. Musisz sobie zdawać sprawę z tego, że istnieją.

Wewnętrzny dialog, komentarze, domysły, osądy, porównania, narzekanie, preferencje – lubię, nie lubię. Często nie maja związku z sytuacją, w której się znajdujesz. W wyniku wewnętrznych interpretacji nie są one często nawet zgodne z rzeczywistością. Raczej są wspomnieniem bliskiej lub odległej przeszłości lub przygotowywaniem się do hipotetycznych przyszłych sytuacji bądź fantazją na ich temat. Na szczęście tak, jak ja możesz się tego nauczyć. Trening uważności nauczy Cię jak obserwować i kontrolować procesy myślowe. Jak odejść od automatycznych wzorców  i uspokajać umysł. Najpierw będą to bardzo krótkie, kilkusekundowe momenty. Zaufaj, że z czasem zaczną się one wydłużać. Przyniesie Ci to wewnętrzny spokój i ciszę, za którymi za pewne tęsknisz. Umysł będzie coraz bardziej spokojny, a dzięki temu otwarty, czujny i przytomny. Staniesz się w pełni obecny. Jego aktywności nie będą już zakłócały strumienie przypadkowych myśli. Zaczniesz w pełni doświadczać chwile. Medytacja to nie trans tylko skupienie na teraźniejszości, czujność. To takie bycie świadomym bez myślenia. Skutkiem ubocznym będzie pogłębienie spokoju wewnętrznego, zmniejszenie cierpienia oraz  zwiększenie poczucia szczęścia niezależnego od okoliczności.

Magdalena Woźniak

Jestem nauczycielem Mindfulness w podejściu MBLC (Mindfulness Based Living Course).

Uważność praktykuję od wielu lat. Każdy dzień zaczynam od medytacji i doświadczam płynących z tego korzyści. Obserwując pozytywny wpływ na podniesienie komfortu i jakości mojego życia, zdecydowałam dzielić się z innymi tą cenną i skuteczną metodą jako nauczyciel Mindfulness.


Marzę o upowszechnianiu metody Mindfulness w Polsce i chcę to realizować poprzez dzielenie się własnymi doświadczeniami, wspieranie i inspirowanie innych do odkrywania dobrodziejstw płynących z uważnego życia